Kuchnia vikinga – opinia

Blog przez żołądek do serca

Maciej

Niezły obżartuszek, ale tylko i wyłącznie w dobrej wierze! Pasjonata dobrego obiadu i krótkiej siesty. Laureat nagrody #mamOplaijobla
Kuchnia vikinga – opinia

Ponownie testowaliśmy catering dietetyczny! Tym razem nasz wybór padł na Kuchnię Vikinga. Zamówiliśmy dietę bez laktozy 2500 kcal na tydzień. Chcesz dowiedzieć się co jedzą w Valhalli? Sprawdź poniżej!

Dzień I

Pierwszego dnia dostaliśmy:
– Pieczona owsianka a la szarlotka z karmelizową śliwką i jogurtem bez laktozowym waniliowym
– Krem z pieczarek z oliwą pietruszkową i chipsem z parmezanu
– Rumsztyk w sosie borowikowym z buraczanym puree z nutą rozmarynu i sałatką z ogórków
– Czekoladowy spód z kremem chałwowym
– Sałatka z szarpanym indykiem Teriyaki, warzywa i sos vinegret sojowo-miodowy

Już pierwszego dnia dostaliśmy słodki deser na podwieczorek, dlatego wiedzieliśmy, że Viking chce nam dogodzić! Bardzo dobry pierwszy dzień, choć sałatkę wolelibyśmy chyba z tuńczykiem.

Dzień II

Drugiego dnia:
– Angielskie śniadanie
– Pizza na cieście orkiszowym z papryką, pieczarkami, salami, serem
– Filet pieczony z ananasem w sosie curry na mleku kokosowym
– Deser ananasowy z granolą owocową i chipsem kokosowym
– Pasztet Dworski z orzechami z sosem śmietanowym z wasabi

Kolejny dzień bardzo syty, choć trochę zawiedliśmy się na pizzy – grube ciasto zabiło smak składników na pizzy.

Dzień III

Trzeciego dnia kurier przywiózł:
Naleśniki szpinakowe z aksamitnym szczypiorkowym twarożkiem i wędzonym łososiem
– Ciasteczka owsiane z jabłkiem, żurawiną i orzechami podane z egzotyczną sałatką owocową
– Befsztyki z dziczyzną z sosem z pieczonej cebuli i suszoną śliwką
– Fit Oreo Cake
– Kurczak po Seczuańsku na sałacie z ogórkiem, sezamem, szczypiorkiem

Bardzo dobre posiłki, ale nasze przemyślenia o podwieczorkach na samym końcu!

Dzień IV

Czwarty dzień:
– Naleśniki z farszem gyros
– Smoothie żurawina-wiśnia-gorzka czekolada
– Kofty wołowe w sosie mango-curry z ryżem
– Sernik kawowy straciatella z chia i orzechami nerkowca
– Francuska zupa cebulowa z sakiewką z ciasta Filo z serem

Kolejny, bardzo dobry dzień. Naleśniki smakowałyby o niebo lepiej, gdyby nie było w nich papryki. Kofty wołowe wyglądały jak psie kupy, ale gwarantujemy – były bardzo dobre!

Dzień V

W piąty dzień, na zakończenie dostaliśmy:
– Pancakes szpinakowe z płatkami migdałowymi,
– Rosół drobiowy z pierożkami mięsnymi podany z marchewką i pietruszką z natką,
– Schab ze śliwką w sosie musztardowym,
– Deser dyniowy o smaku słonego karmelu,
– Quesadilla z kurczakiem, szpinakiem i serem z sosem BBQ.

Kolejny, dobry dzień, choć w porównaniu do pozostałych dni, piątek wypadł najgorzej.

Podsumowanie

Niektórzy mogą powiedzieć, że tydzień testowania cateringu to za mało, żeby powiedzieć cokolwiek na temat diety pudełkowej. My mamy za sobą już kilka testów cateringów i po tych pięciu dniach niektóre wnioski możemy już wysnuwać. Przede wszystkim:
– kurier nie miał problemów z dostarczeniem diety do nas, nie powodował niepotrzebnej pobudki, a wszystkie instrukcje z zamówienia spełniał,
dieta należy do tych tańszych (Powermeal czy Masterdieta wychodzą drożej). Zamawiając jednak do nas dietę, musieliśmy zapłacić dodatkowe 5 zł za transport (pewnie nie korzystają z Goodspeeda ani Fitcarsów),
– na podwieczorek dostaniemy zawsze deser, który będzie słodziusi i milusi i będzie nam smakować, ale każde z podwieczorków nie będzie miało charakterystycznego smaku. Wydaje nam się, że lepszym rozwiązaniem byłoby dawanie w pudełkach deser raz na dwa / trzy dni, ale tworząc takie danie, które zapadnie mocno w pamięć. Te, które dostarczał Viking były po prostu nudne,
– reszta posiłków była bardzo smaczna, żadna nie była zepsuta, nie było też problemów z różnorodnością diety (ciągłe dodawanie ryżu czy piersi z kurczaka to choroba wśród cateringów),
– Viking ma bardzo dobrą maszynę do zgrzewania folii na pudełku. Bardzo łatwo ją ściągnąć, nie urywa się w połowie – w niektórych cateringach musieliśmy pomagać sobie nożem, bo do mikrofali zawsze lepiej dawać pudełko bez foli.
– skoro już przy folii jesteśmy, to Viking idealnie wykorzystuje przestrzeń na folii dodając krótkie, ale bardzo treściwe „Smacznego Vikingu” na niej. Jakoś tak od razu cieplej na serduszku.

5 / 5
Dwóch grubasków zagłosowało!

Czy polecamy Vikinga? Zdecydowanie tak. Warto go wypróbować, bo dania mają naprawdę bardzo dobre. Podpisujemy się pod tym obiema rękami!