Posypka do sałatek i sushi
Uprażone ziarna nadają sałatkom, rolkom sushi, ryżowi i warzywom z woka chrupkość i orzechowy aromat.
Sezam indyjski to jedna z najstarszych roślin oleistych świata, udomowiona na subkontynencie indyjskim ponad 5 tysięcy lat temu. Drobne, płaskie nasiona dojrzewają w podłużnych torebkach na wysokich łodygach i zawierają bardzo dużo oleju. W starożytnej Babilonii nazywano je przyprawą bogów.
Dziś największymi producentami są Chiny, Indie i Meksyk, a w Polsce kupisz sezam przez cały rok w każdym supermarkecie. Najpopularniejszy jest biały sezam łuskany, ale na półkach leży też sezam niełuskany i czarny oraz przetwory: olej sezamowy, pasta tahini, chałwa i sezamki.
Sezam można jeść na surowo, ale najpełniejszy smak ma po krótkim uprażeniu. Ziarna sypie się na danie tuż przed podaniem, żeby zostały chrupiące, albo miele na pastę tahini, gomasio i chałwę. Sprawdzają się też jako panierka zamiast bułki tartej. Białego sezamu używaj tam, gdzie ma być delikatny, a czarnego, gdy ziarna mają być widoczne i wyraźne w smaku.
Uprażone ziarna nadają sałatkom, rolkom sushi, ryżowi i warzywom z woka chrupkość i orzechowy aromat.
Sezam sam albo pół na pół z bułką tartą tworzy chrupiącą panierkę do kurczaka i ryby; takie kotlety najlepiej zapiekać w piekarniku, żeby ziarna się nie spaliły.
Zmielony prażony sezam z solą morską w proporcji 9 do 1 to japońska przyprawa do kasz i warzyw.
Zmielony sezam z odrobiną oleju daje pastę tahini, bez której nie ma hummusu ani wielu bliskowschodnich sosów.
Garść czarnego albo białego sezamu w cieście lub na wierzchu chleba, bułek i krakersów dodaje chrupkości, a lekka goryczka czarnych ziaren przełamuje tłusty ser.
Prażony sezam zmiksowany z miodem daje domową chałwę, a zatopiony w gorącym miodzie klasyczne sezamki.
Surowy sezam smakuje delikatnie i lekko słodko, z orzechową nutą i ledwie wyczuwalną goryczką. Dopiero prażenie uwalnia zamknięte w ziarnach olejki: nasiona robią się złociste, lekko tłuste i pachną intensywnie orzechowo. Granica jest cienka, bo przeprażony sezam szybko staje się gorzki. Pod względem smaku wszystkie odmiany łączy orzechowy charakter, a różni je intensywność i chrupkość.
Łuskane ziarna są miękkie i delikatne, z subtelnym, maślanym posmakiem, który nie dominuje potrawy.
Niełuskane ziarna stawiają wyraźny opór, głośno chrupią i smakują intensywniej, ziemiście, z przyjemną nutą goryczy.
Jasny olej z surowych nasion ma łagodny smak, a ciemny, z prażonych, pachnie mocno orzechowo i wystarczy go kilka kropel.
Sos z pasty tahini albo mielonego sezamu z sosem sojowym, octem ryżowym i imbirem jest kremowy, orzechowy i słodko-słony z lekką kwaskowością.
Czarny sezam najlepiej smakuje krótko uprażony, jako posypka do ryżu, sushi, makaronu i sałatek z ogórkiem, rzodkiewką i awokado. W kuchni chińskiej i japońskiej miele się go też na słodką pastę do deserów i lodów.
Sezam niełuskany jest twardszy, więc dokładnie go przeżuwaj albo zmiel po uprażeniu. Sprawdza się w pieczywie, granoli i jako posypka, a zmielony daje ciemniejszą, bardziej wyrazistą pastę niż sezam łuskany.
Biały sezam posyp na bułki i chałki przed pieczeniem, dodaj do musli, jogurtu i owocowych sałatek albo zmiel na tahini. Chrupiące ziarenka świetnie smakują też jako jedyny dodatek do gęstego jogurtu naturalnego.
Nie trzeba, surowy sezam jest jadalny, a w wypiekach i tak przypiecze się w piekarniku. Prażenie przydaje się wtedy, gdy sypiesz ziarna na gotowe, zimne danie.
Jasny olej z nieprażonych nasion nadaje się do krótkiego smażenia, ale ciemnego lepiej nie podgrzewać długo, bo łatwo się przypala i traci aromat. Dodawaj go na końcu do marynat, dań z woka i surówek.