Prosto z łupinki
Nadłamujesz skorupkę, odgryzasz miąższ od pestki i wypluwasz ją jak pestkę czereśni. To najszybszy sposób na przekąskę.
Liczi to owoc liczi chińskiego, zimozielonego drzewa z rodziny mydleńcowatych, które w południowych Chinach uprawia się od ponad 2000 lat. Owoce rosną w gronach po kilka lub kilkanaście sztuk i wyglądem przypominają dużą malinę albo truskawkę zamkniętą w czerwonej, chropowatej łupince. Bywa nazywane śliwką chińską.
Dziś liczi uprawia się także w Indiach, południowej Afryce, na Florydzie i w Australii. Owoce dojrzewają wyłącznie na drzewie i są bardzo nietrwałe, dlatego świeże trafiają do polskich sklepów głównie od jesieni do wiosny, a przez cały rok kupisz liczi z puszki w syropie.
Liczi najlepiej smakuje na surowo i dobrze schłodzone. Jadalny jest tylko biały, galaretowaty miąższ, czyli osnówka; łupinkę i ciemnobrązową pestkę wielkości fasoli odrzucasz. Jeden owoc to jeden albo dwa kęsy, dlatego liczi często podaje się w miseczce, żeby każdy obierał je sam przy stole, podobnie jak mandarynki.
Nadłamujesz skorupkę, odgryzasz miąższ od pestki i wypluwasz ją jak pestkę czereśni. To najszybszy sposób na przekąskę.
Połówki bez pestek dodaj do mango, ananasa, kiwi i innych owoców egzotycznych; liczi wnosi do sałatki kwiatową nutę.
Schłodzone owoce podane z gałką lodów waniliowych, śmietaną albo odrobiną likieru to klasyczny deser z tym owocem.
Obrane liczi bez pestek gotuje się na kompot albo zalewa syropem; w takiej postaci sprzedaje się je w puszkach.
W kuchni azjatyckiej trafia do dań z wieprzowiną i kurczakiem, do kaczki w curry i grillowanego tuńczyka.
Zmiksowane z innymi owocami i lodem daje orzeźwiający, lekko perfumowany napój na upał.
Świeże liczi jest przede wszystkim słodkie i bardzo soczyste, a słodycz przełamuje delikatna kwaskowatość, dzięki której owoc nie jest mdły. Najbardziej zaskakuje aromat: kwiatowy, perfumowany, zupełnie inny niż zapach jabłek czy śliwek. Miąższ jest jędrny i śliski, przy nagryzaniu tryska sokiem. Liczi z puszki jest słodsze i bardziej miękkie od świeżego, bo przez cały czas leży w syropie.
Wyraźna, deserowa. W 100 g owoców jest około 16 g węglowodanów, po równo glukozy i fruktozy.
Lekka i orzeźwiająca, bardziej wyczuwalna w owocach mniej dojrzałych.
Szklista, galaretowata i mięsista, perłowobiała na przekroju.
Kwiatowy, kojarzony z różą, dlatego nuta liczi pojawia się także w perfumach.
Najczęściej porównuje się je do mieszanki winogron, płatków róży i cytrusów.
Liczi obierasz bez noża, w kilka sekund. Dojrzały owoc ma twardą, ale łamliwą łupinkę, która łatwo odchodzi od miąższu, więc wystarczy ją nadłamać paznokciem. Nóż przydaje się tylko wtedy, gdy chcesz podać miąższ bez pestki, na przykład do sałatki.
Nie, pestki liczi się nie je. To duże, twarde nasiono, które wyjmujesz przed podaniem albo zostawiasz na talerzu po zjedzeniu miąższu.
Nie, chropowata łupinka pokryta drobnymi wyrostkami jest niejadalna i chroni tylko miąższ. Zawsze zdejmujesz ją przed jedzeniem.
Dojrzały owoc łatwo oddziela się od łupinki, a jego miąższ jest śliski, szklisty i ma perłowy odcień. Owoce zbiera się w pełni dojrzałości, bo po zerwaniu już nie dojrzewają.
Jest podobne, ale słodsze, bo leży w syropie. Sprawdza się w deserach i sałatkach, gdy świeżych owoców nie ma w sklepie.
Tak. Owoce ususzone w całości nazywa się orzeszkami liczi, a w Chinach suszy się je podobnie jak rodzynki.