Na surowo ze skórką
Dojrzałe węgierki i renklody jedz prosto z drzewa albo z miski, najlepiej lekko schłodzone.
Śliwa domowa nie rośnie dziko: powstała ze skrzyżowania ałyczy i tarniny, prawdopodobnie w rejonie Kaukazu. W Polsce uprawia się wiele jej odmian, od drobnych złotych mirabelek, przez kuliste zielonożółte renklody, po podłużne ciemnofioletowe węgierki, które najłatwiej odchodzą od pestki i najlepiej nadają się do suszenia.
Sezon na polskie śliwki trwa od lipca do października, a szczyt przypada na sierpień i wrzesień, kiedy dojrzewają węgierki. Suszone śliwki kupisz przez cały rok, z pestką albo bez, także w wersji wędzonej, typowej dla Doliny Łososiny i Szydłowa.
Świeże śliwki wystarczy umyć, przekroić wzdłuż bruzdy i wyjąć pestkę, skórka jest jadalna. Suszone możesz jeść prosto z torebki, ale po namoczeniu w ciepłej wodzie mięknieją i łatwiej je pogryźć, a wodę z moczenia też się wypija. Śliwki świetnie łączą się z mięsem, zwłaszcza wieprzowiną i dziczyzną, a w kuchni polskiej królują w plackach i powidłach.
Dojrzałe węgierki i renklody jedz prosto z drzewa albo z miski, najlepiej lekko schłodzone.
Połówki śliwek ułóż na cieście drożdżowym z kruszonką albo zawiń w ciasto ziemniaczane i podaj knedle z masłem i cukrem.
Długo smażone węgierki bez cukru lub z niewielką ilością dają gęste powidła do pączków, rogali i naleśników.
Zalej suszone śliwki wrzątkiem albo ciepłą wodą na kilka godzin lub na noc, a rano zjedz je razem z płynem, w owsiance albo solo.
Suszone śliwki dodaj do schabu pieczonego, gulaszu z wołowiny albo farszu z boczkiem. Wędzone nadają potrawom dymny posmak.
Zmiksuj kilka namoczonych śliwek z kefirem lub jogurtem naturalnym na gęsty, słodki napój bez dodatku cukru.
Świeże śliwki łączą słodki, miodowy miąższ z lekko cierpką, kwaskowatą skórką. Węgierki są zwarte i aromatyczne, renklody bardzo słodkie i soczyste, mirabelki drobne, pachnące i miękkie. Suszenie zmienia smak całkowicie: śliwka staje się gęsta, ciągnąca i słodka jak karmel lub daktyl, z nutą przypominającą wino. Wędzone suszone śliwki dokładają do tego wyraźny aromat dymu.
Duża w dojrzałych węgierkach i renklodach, bardzo intensywna w owocach suszonych.
Skoncentrowana w skórce i przy pestce, wyraźniejsza w owocach zerwanych przed pełną dojrzałością.
Świeże są soczyste i mięsiste, suszone gumowate i kleiste, a po namoczeniu miękkie jak galaretka.
Drobne, granatowe owoce świdośliwy są słodkie, przypominają borówki z delikatnie migdałowym posmakiem nasion.
Śliwki obiera się rzadko, zwykle do deserów dla dzieci, przecierów i ciast o gładkiej konsystencji. Obierak ani nóż się nie sprawdzą, bo miąższ jest miękki. Skuteczną metodą jest krótkie sparzenie wrzątkiem, po którym skórka sama odchodzi płatami.
Najczęściej poleca się porcję kilku śliwek, około 6-8 sztuk, namoczonych w ciepłej wodzie i zjedzonych rano razem z płynem albo zmiksowanych z kefirem. Działają dzięki błonnikowi i sorbitolowi, a przy uporczywych dolegliwościach zdecyduje lekarz, a nie domowy sposób.
Najczęściej je się je rano, na czczo lub do śniadania, popijając szklanką wody. Wieczorem sprawdza się mniejsza porcja, na przykład jako deser.
Nie trzeba, suszone śliwki są gotowe do jedzenia. Moczenie zmiękcza je i sprawia, że są łatwiejsze do pogryzienia oraz lepiej się miksują.
Owoce świdośliwy są słodkie i soczyste, podobne do borówki amerykańskiej, z wyczuwalnymi drobnymi nasionami. U niektórych gatunków bywają mdłe albo mączyste, najsmaczniejsze ma świdośliwa olcholistna.
Tak, skórka świeżych śliwek jest jadalna i nadaje im przyjemną kwaskowatość. Zdejmuje się ją tylko do gładkich deserów i przetworów.