Ostatni dzień weekendu we Wrocławiu, kilka godzin przed planowanym odjazdem, więc.. trzeba się najeść! Akurat byliśmy na krótkim spacerze na wyspie słodowej, a niedaleko niej znajdują się dwie pizzerie. Sprawdziliśmy ich menu na Facebooku i zdecydowaliśmy się na Oliwa i Ogień 2.0. Czy było warto? Sprawdź opinię!
Po przyjściu do lokalu, kelnerka wskazała nam miejsce siedzące. Warto tutaj zaznaczyć, że przychodząc do pizzerii, nie było żadnej kolejki – podobnie jak w RAGU. Przez ukrop na zewnątrz, usiedliśmy w klimatyzowanym wnętrzu restauracji.
Przez miejsce siedzące w środku, mogliśmy oglądać jak pizzermani przygotowują pizze dla całego, wypełnionego lokalu. Panowały tam trzy stacje – wyrobienie ciasta, dodawanie składników i wypiekanie pizzy. Koordynacja pracy trzech osób była zdumiewająca, widać było, że robią to już od długiego czasu. Nie było miejsca na błędy.
Zamówiliśmy XX, a do tego włoską wodę niegazowaną (była w takiej samej cenie co coca-cola!), a także Aperol Virgin.
Po wyciągnięciu z pieca, każda pizza jest sowicie oblewana oliwą, dzięki czemu nadawany jest dodatkowy posmak całemu daniu.
Ciasto cienkie, pulchne, składniki zdecydowanie świeże, a całość zachwycała swoim smakiem. Naprawdę nie było do czego się przyczepić, a pizza szybko zniknęła.
Wychodząc z lokalu, widzieliśmy, że pojawiła się dość długa kolejka, która chciała dostać się do Oliwa i Ogień 2.0. Pizzeria musi mieć dobrą renomę we Wrocławiu, skoro wszyscy chcą tutaj przyjść.
Oliwa i ogień 2.0 oceniamy bardzo pozytywnie przez zaangażowanie osób tam pracujących i smak samej pizzy.