Smażony filet ze skórą
Filet osuszony i posolony smażysz 5 do 6 minut na skórze, a potem chwilę z drugiej strony. Podajesz z masłem koperkowym i ziemniakami.
Sandacz to drapieżna ryba słodkowodna z rodziny okoniowatych, spokrewniona z okoniem. Ma wydłużone, srebrzystoszare ciało z ciemnymi pręgami, dużą paszczę z ostrymi zębami i kolczastą płetwę grzbietową. Żyje w jeziorach, zalewach i wolno płynących rzekach, także w Polsce, zwłaszcza na Mazurach.
Uważa się go za jedną z najcenniejszych ryb jadalnych Europy. Kupisz go w dobrych sklepach rybnych i na targach, całego albo w filetach, świeżego lub mrożonego. Przez tarło w kwietniu i maju obowiązuje okres ochronny, więc świeże ryby z polskich wód najłatwiej dostać latem i jesienią.
Sandacz nie potrzebuje mocnych przypraw: sól, pieprz, cytryna i masło wystarczą, żeby wydobyć jego smak. Filet ze skórą smaży się najpierw od strony skóry, aż zrobi się chrupiąca, a potem krótko z drugiej strony. Całą rybę możesz upiec w folii z czosnkiem i koprem. Mięso jest zwarte, więc nie rozpada się podczas gotowania na parze ani w potrawce.
Filet osuszony i posolony smażysz 5 do 6 minut na skórze, a potem chwilę z drugiej strony. Podajesz z masłem koperkowym i ziemniakami.
Do brzucha ryby wkładasz plastry cytryny, czosnek, koperek i masło, zawijasz w folię i pieczesz około 30 minut w 200 stopniach.
Filety na warstwie pora, cytryny i natki pietruszki gotowane w parowarze to najlżejsza wersja.
Gotowany sandacz polany roztopionym masłem z posiekanym jajkiem na twardo i natką, klasyk dawnej kuchni.
Kawałki sandacza z kaszą albo ryżem, grzybami i jajkiem zapiekane w cieście drożdżowym lub francuskim.
Filet z patelni podany na śmietanowym sosie z kurkami to sezonowe danie z mazurskich restauracji.
Sandacz ma śnieżnobiałe, chude mięso, które po upieczeniu jest jędrne, ale soczyste i rozchodzi się na duże płaty. Smak jest łagodny, czysty i lekko słodkawy, bez mułowego posmaku znanego z karpia i bez oleistości łososia. Przypomina okonia, tylko jest delikatniejszy, a amerykański walleye smakuje prawie identycznie. Chrupiąca skórka dodaje mu wyrazistości, a masło i cytryna podbijają słodycz mięsa.
Łagodny, subtelny smak, który nie przytłacza i przekonuje osoby, które na co dzień nie lubią ryb.
Zwarte, jędrne, a zarazem kruche mięso, które po upieczeniu rozdziela się na duże płatki.
Mała. Mięso jest chude, dlatego łatwo je przesuszyć przy zbyt długim smażeniu.
Okonia i szczupaka, ale bez ich ościstości, a z ryb morskich trochę dorsza.
Sandacza się nie obiera, tylko skrobie z łusek i patroszy, a potem najczęściej filetuje. Łuski są drobne, twarde i mocno siedzą w skórze, dlatego wygodniej zdjąć je na mokro. Uważaj na kolce płetwy grzbietowej i pokryw skrzelowych, bo łatwo się nimi skaleczyć. Filet bez skóry nie wymaga skrobania.
Łagodnie i lekko słodko, bez mułowego posmaku. Ma białe, chude i jędrne mięso, uważane za jedno z najsmaczniejszych wśród ryb słodkowodnych.
Niewiele, zwłaszcza w porównaniu z leszczem czy karpiem. W filetach zostaje kilka większych ości, które łatwo wyjąć pęsetą.
Jest do niego podobny delikatnością i białym mięsem, ale ma zwartszą strukturę i słodszy, bardziej wyrazisty smak.
Tak, usmażona na chrupko jest smaczna. Trzeba ją tylko wcześniej dokładnie oczyścić z łusek.
Najłatwiej skrobać go pod wodą od ogona do głowy tępą stroną noża albo specjalną skrobaczką. Jeśli nie zależy ci na skórze, możesz od razu wyciąć filety i ściągnąć skórę nożem.