Na chlebie
Klasyka to szprotki na kromce razowca z masłem, posiekaną cebulką i odrobiną soku z cytryny.
Szprotki to małe ryby morskie z rodziny śledziowatych, długie na 10 do 20 cm i z wyglądu bardzo podobne do młodego śledzia. Żyją we wschodnim Atlantyku, w Morzu Północnym, Bałtyku oraz w północnej części Morza Śródziemnego i Czarnego. Ich połowy, obok śledzia i dorsza, należą do największych na Bałtyku.
W Polsce kupisz je przez cały rok, najczęściej wędzone na gorąco, na wagę w sklepach rybnych i na nadmorskich targach, a także jako szproty w oleju albo w pomidorach, w puszce. Szprot bywa też nazywany sardynką norweską.
Wędzone szprotki są gotowe do jedzenia i nie wymagają żadnej obróbki. Przed zjedzeniem usuwasz tylko głowę z wnętrznościami, a resztę rybki jesz w całości. Najprościej jeść je palcami prosto z papieru albo na kromce chleba, a w kuchni sprawdzają się jako składnik past, sałatek i zapiekanek. Szproty z puszki są już oczyszczone i nadają się do jedzenia od razu.
Klasyka to szprotki na kromce razowca z masłem, posiekaną cebulką i odrobiną soku z cytryny.
Zmiksowane z twarogiem, jogurtem i kaparami dają pastę do pieczywa, krakersów i słupków warzyw.
Szprotki zmiksowane z ugotowanymi żółtkami i szczypiorkiem to nadzienie do jajek, popularne zwłaszcza na Wielkanoc.
Pokrojone szprotki podsmaż z cebulą, dodaj pomidory z puszki i zieleninę, a potem wymieszaj z makaronem.
Kawałki szprotek pasują do mieszanki sałat z fetą, pomidorami i ogórkiem.
Pojedyncze szprotki zawinięte w ciasto francuskie i upieczone przez około 20 minut to chrupiąca przekąska na przyjęcie.
Wędzone szprotki smakują przede wszystkim dymem i morzem: to mocny, wyrazisty smak, który jedni uwielbiają, a inni uważają za zbyt intensywny. Pod przydymioną skórką kryje się delikatne, lekko słodkawe mięso, które łatwo rozpada się w palcach. Świeżo uwędzone, jeszcze ciepłe szprotki są najbardziej soczyste, a te leżące kilka dni wysychają i stają się bardziej słone.
Mięso szprota zawiera około 12 procent tłuszczu, dlatego jest soczyste i niemal maślane.
Mocno dymny, wyczuwalny już przy rozwijaniu papieru; w pastach dobrze równoważy go kwaskowy twaróg albo kapary.
Drobne i miękkie po wędzeniu na gorąco; najwyraźniej czuć je w największych sztukach.
Wędzonego śledzia w miniaturze, tylko z delikatniejszym, mniej zwartym mięsem.
Tak, po wędzeniu, pieczeniu czy duszeniu ości szprotek miękną na tyle, że zjada się je razem z mięsem. Dotyczy to także kręgosłupa małych rybek.
Przed wędzeniem zwykle się ich nie patroszy, dlatego przed jedzeniem odrywasz głowę razem z wnętrznościami. Szprotki w puszce są już pozbawione głów i wnętrzności.
Szprotki obtoczone w mące i usmażone w całości jesz razem z ośćmi, bo smażenie robi je chrupiącymi. Podawaj je gorące, z cytryną i pieczywem.
Nie, szprotki wędzone na gorąco są w pełni gotowe do jedzenia na zimno. Możesz je jednak zapiec na pizzy albo w zapiekance, gdzie oddadzą daniu dymny aromat.