Bryłki prosto z owocu
Białe kostki miąższu wkładasz do ust i ssiesz jak kwaśne dropsy. Pestkę w środku każdej bryłki wyrzucasz.
Baobab afrykański to potężne drzewo z sawann Afryki, nazywane małpim chlebem, bo jego owoce są przysmakiem pawianów. Owoc ma 20-30 cm długości, twardą, zdrewniałą skorupę pokrytą meszkiem i przypomina z kształtu dynię. Co ciekawe, miąższ wysycha w nim jeszcze na drzewie.
Świeże owoce baobabu w Polsce to rzadkość i trafiają się głównie w sklepach z egzotycznymi produktami. Znacznie łatwiej kupić sproszkowany miąższ, zwykle w wersji ekologicznej, w sklepach ze zdrową żywnością i online. Baobab znajdziesz też jako dodatek do kisieli, dżemów, batonów i napojów.
W Afryce bryłki miąższu je się prosto z owocu jak cukierki, ssąc je, aż rozpuszczą się w ustach, a twarde pestki wypluwa. Rozpuszczony w wodzie miąższ daje popularne orzeźwiające napoje, a w Sudanie sok nazywany tabaldi. U nas baobab trafia do kuchni głównie jako proszek: łyżeczka lub dwie wystarczą, by dodać potrawie kwaskowego, owocowego smaku.
Białe kostki miąższu wkładasz do ust i ssiesz jak kwaśne dropsy. Pestkę w środku każdej bryłki wyrzucasz.
Łyżeczka proszku z baobabu w koktajlu z bananem, mango lub truskawkami dodaje mu cytrusowej świeżości i lekko go zagęszcza.
Wsypany do owsianki, jaglanki lub jogurtu naturalnego proszek działa jak kwaskowa posypka owocowa.
Miąższ rozpuszczony w zimnej wodzie z odrobiną cukru lub mleka tworzy gęsty, orzeźwiający napój pijany w Afryce Zachodniej.
Proszek baobabu dobrze sprawdza się w lodach, sorbetach, kremach i musach owocowych, gdzie zastępuje sok z cytryny.
Młode liście baobabu w Afryce gotuje się jak warzywo, a suszone i zmielone dodaje do sosów i zup, na przykład nigeryjskiej miyan kuka.
Pierwsze wrażenie to wyraźna kwasowość, podobna do kwasku cytrynowego lub cytrusowego szerbetu, którą szybko łagodzi naturalna słodycz owocu. W tle pojawiają się nuty karmelu, gruszki i wanilii. Miąższ nie jest soczysty: to suche, kredowe bryłki, które w ustach zamieniają się w lekko lepką papkę. Proszek smakuje podobnie, choć bardziej płasko, a w napoju przypomina lekko kwaśną lemoniadę.
Dominuje nad słodyczą i przypomina kwasek cytrynowy. Stąd angielska nazwa drzewa cream of tartar tree, czyli drzewo kamienia winnego.
Delikatna, owocowa, pochodzi z naturalnej glukozy i fruktozy. Czuć ją dopiero po chwili ssania bryłki.
Sucha, pudrowa i krucha jak kreda. Pod wpływem śliny zmienia się w gęstą, lekko kleistą masę.
Cytrusowo-karmelowy, łagodny, bez intensywnego zapachu typowego dla owoców tropikalnych.
Obieranie baobabu polega na rozbiciu twardej, zdrewniałej skorupy, bo miąższ w środku jest już suchy i nie trzeba go kroić. Skorupa jest gruba na kilka milimetrów, więc przyda się tłuczek do mięsa lub młotek.
Jest kwaśno-słodki, z cytrusową i karmelową nutą. Wiele osób porównuje go do połączenia grejpfruta, gruszki i wanilii w formie suchego cukierka.
Rozbij skorupę, wyjmij białe bryłki i ssij je jak cukierki, wypluwając pestki. Możesz też rozpuścić miąższ w wodzie i zrobić z niego napój.
Smakuje podobnie, ale jest mniej aromatyczny i bardziej kwaśny. To po prostu zmielony wysuszony miąższ, bez pestek i włókien.
Twardych pestek nie je się na surowo. W Afryce tłoczy się z nich olej, który ma zastosowanie w kuchni i kosmetyce.
Nie, to jeden z nielicznych owoców, który wysycha naturalnie na drzewie. Jego miąższ jest suchy i kruchy, a nie soczysty.