Na surowo w plasterkach
Cienkie plasterki obranego imbiru możesz żuć jak gumę albo dodać do sałatki z ogórkiem i sosem sojowym. Zacznij od kawałka wielkości paznokcia.
Imbir to jadalne kłącze imbiru lekarskiego, rośliny z rodziny imbirowatych, pochodzącej najpewniej z Melanezji. W Azji używano go jako przyprawy już 3000 lat temu, a do Europy dotarł dzięki kupcom fenickim. Dziś największymi producentami są m.in. Indie, Chiny, Malezja i Jamajka.
Świeży korzeń kupisz przez cały rok w niemal każdym supermarkecie i warzywniaku. W sklepach znajdziesz też imbir mielony, kandyzowany w cukrze i marynowany, czyli różowe lub jasne płatki podawane do sushi.
Imbir rzadko je się samodzielnie, bo ma bardzo mocny smak. Najczęściej traktuje się go jak przyprawę: obrany korzeń kroisz w plasterki, zapałki albo ścierasz na drobnej tarce i dodajesz do potraw lub napojów. W daniach na ciepło najlepiej podsmażyć go na początku gotowania razem z cebulą i czosnkiem, bo wtedy najmocniej oddaje aromat. Na surowo sprawdza się w małych ilościach.
Cienkie plasterki obranego imbiru możesz żuć jak gumę albo dodać do sałatki z ogórkiem i sosem sojowym. Zacznij od kawałka wielkości paznokcia.
Starty imbir zalej wrzątkiem i odstaw na kilka minut albo gotuj plasterki z laską cynamonu przez 15 minut. Na koniec dodaj cytrynę i miód.
Starty imbir z czosnkiem i sosem sojowym to baza marynat do kurczaka, wieprzowiny i wołowiny oraz dań z woka.
Dodaj imbir do kremu z dyni lub marchwi, rosołu, gulaszu albo pasty curry. Świetnie łączy się z mlekiem kokosowym.
Mielony imbir to jeden ze składników przyprawy do piernika, ciastek imbirowych i kompotów. Łączy się z goździkami, gałką muszkatołową i cynamonem.
Kandyzowane kostki jesz jak słodycze albo siekasz do ciast. Marynowany imbir gari podaje się do sushi.
Świeży imbir najpierw uderza ostrym, palącym smakiem, który rozgrzewa usta podobnie jak chili, ale szybciej mija. Pod ostrością kryje się lekka gorycz i świeży, korzenny aromat z cytrynową, lekko słodkawą nutą. Za ten charakter odpowiadają olejki eteryczne, m.in. gingerol i cytral. Imbir mielony traci część świeżości, za to ma cieplejszy, bardziej piernikowy charakter, a kandyzowany łączy słodycz z pikantnym finiszem.
Wyraźna i paląca, najsilniejsza w świeżym, surowym korzeniu. Gotowanie ją łagodzi.
Korzenny, świeży, z nutą cytryny. Czuć go od razu po przekrojeniu korzenia.
Delikatna, wyczuwalna głównie przy jedzeniu imbiru na surowo.
Twardy i soczysty miąższ z włóknami, które przy starszych korzeniach bywają łykowate.
Skórka imbiru jest cienka, ale korzeń ma nieregularny, rozgałęziony kształt, więc nożem łatwo zdjąć za dużo miąższu. Najwygodniej zeskrobać skórkę brzegiem zwykłej łyżeczki, która omija wszystkie zagłębienia. Im świeższy korzeń, tym łatwiej schodzi skórka, a przy młodym imbirze wystarcza lekki nacisk.
Obierz kawałek, pokrój go w bardzo cienkie plasterki i żuj powoli albo dodaj do sałatki, koktajlu lub sosu. Na początek wystarczy plasterek lub dwa, bo surowy imbir mocno piecze.
Do większości potraw imbir się obiera. Skórkę młodego, cienkoskórnego korzenia możesz zostawić, jeśli dokładnie go umyjesz i gotujesz napar z plasterków.
Najczęściej jako gorący napar ze startego imbiru z cytryną i miodem. To rozgrzewający, domowy napój, który nie zastępuje leczenia.
W wypiekach, zupach i gulaszach tak, ale dodawaj go stopniowo, bo łatwo przesadzić. W surówkach, napojach i daniach z woka świeży daje wyraźniejszy, cytrynowy aromat.
Na początek spróbuj herbaty z imbirem i cytryną, kremu z marchwi z imbirem, kurczaka w marynacie imbirowo-czosnkowej albo pierniczków z mieloną przyprawą.
Młode kłącza, zbierane po około sześciu miesiącach, są soczyste i łagodniejsze, więc je się je jak warzywo albo kandyzuje. Starsze, zbierane po dziewięciu miesiącach, są bardziej włókniste i ostre, dlatego zwykle suszy się je na przyprawę.