Gotowane jak ziemniaki
Pokrojone w kostkę taro gotuj w osolonej wodzie do miękkości i podawaj z masłem, solą albo sosem. W północnych Chinach je się je też z cukrem.
Taro, czyli kolokazja jadalna, to bulwa byliny z rodziny obrazkowatych, pochodzącej z Azji Południowo-Wschodniej. Od wieków jest podstawą wyżywienia w Azji, Afryce i na wyspach Pacyfiku, a hawajskie poi, czyli rozgnieciona bulwa, to jedna z najstarszych potraw regionu. Bulwy mają brązową, włóknistą skórkę z wyraźnymi pierścieniami, a miąższ biały, kremowy albo z fioletowymi żyłkami.
W Polsce taro kupisz głównie w sklepach z żywnością azjatycką i w hurtowniach orientalnych, świeże, mrożone albo w postaci proszku do napojów. Coraz częściej trafia też do kawiarni z bubble tea, gdzie fioletowy napój o smaku taro należy do najpopularniejszych pozycji w karcie.
Surowe taro zawiera szczawian wapnia w formie drobnych igiełek, które podrażniają usta i gardło, dlatego zawsze je gotujesz, pieczesz lub smażysz. W kuchni azjatyckiej traktuje się je jak ziemniaka: jako dodatek do mięsa, składnik gulaszy i zup albo bazę słodkich deserów. Obrobione termicznie dobrze wchłania smak sosów i mleka kokosowego.
Pokrojone w kostkę taro gotuj w osolonej wodzie do miękkości i podawaj z masłem, solą albo sosem. W północnych Chinach je się je też z cukrem.
Cienkie plastry smaż w głębokim tłuszczu lub piecz. Wychodzą twardsze od chipsów ziemniaczanych i bardziej orzechowe.
Pasta z gotowanego taro albo proszek taro zmiksowany z mlekiem i herbatą daje fioletowy napój podawany z kulkami tapioki.
Kawałki taro duszone w słodzonym mleku kokosowym to tradycyjny deser tajski. Podobnie przygotowuje się pastę do bułeczek i lodów.
Kostki taro zagęszczają sos i łagodzą ostre przyprawy. W kuchni indyjskiej łączy się je z krewetkami, rybą albo baraniną.
Ugotowane i rozgniecione na gładko taro, lekko rozcieńczone wodą, to hawajski dodatek do ryb i mięs.
Taro po ugotowaniu ma delikatny, skrobiowy smak, w którym wyczuwasz naturalną słodycz i nutę orzechów, trochę jak w połączeniu ziemniaka, batata i kasztana jadalnego. Pieczone w całości nabiera lekko dymnego, kremowego charakteru. Napoje i lody o smaku taro są znacznie słodsze od samej bulwy, bo dosładza się je cukrem i mlekiem, przez co przypominają waniliowy budyń z ciasteczkową nutą.
Delikatna, pochodzi z naturalnych cukrów w bulwie. Wyraźniejsza po upieczeniu niż po ugotowaniu w wodzie.
Mączysta i gładka, po rozgnieceniu kremowa, nieco bardziej kleista od ziemniaka.
Najmocniej wyczuwalna w chipsach i pieczonych kawałkach, gdzie skórka lekko się karmelizuje.
Skrzyżowanie batata z kasztanem jadalnym. Taro w bubble tea porównuje się do waniliowego budyniu z kruchymi ciasteczkami.
Skórka taro jest gruba, włóknista i niejadalna, a sok z bulwy potrafi podrażnić dłonie, więc obieraj je w rękawiczkach. Niektórzy wolą najpierw krótko ugotować całą bulwę, bo po obróbce skórka schodzi łatwiej.
Jest słodka, kremowa i łagodna, z nutą wanilii i orzechów, a jej charakterystyczny fioletowy kolor pochodzi z odmiany bulwy albo z barwnika w proszku. Ma gęstszą konsystencję niż zwykła herbata z mlekiem.
Nie. Surowa bulwa zawiera szczawian wapnia, który wywołuje pieczenie i kłucie w ustach, więc taro zawsze wymaga ugotowania, upieczenia lub usmażenia.
To dwie różne rośliny: taro jest bulwą kolokazji o jasnym miąższu z fioletowymi kropkami, a ube to fioletowy pochrzyn. Ube jest słodsze i ma waniliowy aromat, taro bardziej orzechowe i skrobiowe.
Tak, ale tylko po dokładnym ugotowaniu. W Indiach i na wyspach Pacyfiku zawija się w nie farsz lub dusi je z mlekiem kokosowym.