Napar na gorąco
Łyżkę suszonych kielichów zalewasz szklanką wrzątku i parzysz 5 do 10 minut. Możesz dodać miód, imbir, goździki albo cynamon.
Hibiskus, który trafia do kuchni, to ketmia szczawiowa, zwana też różą sudańską lub malwą sudańską. Nie parzy się jej płatków, tylko mięsiste, purpurowe kielichy, które otaczają owoc i po przekwitnięciu się suszy. Roślina pochodzi z Afryki, a uprawia się ją w strefie tropikalnej na całym świecie.
Napar z hibiskusa pije się od wieków w Egipcie i Sudanie jako karkade, w Afryce Zachodniej jako bissap lub zobo, a w Meksyku jako chłodzony napój agua de Jamaica. W Polsce suszone kielichy kupisz w sklepach z herbatą i zielarskich, a hibiskus jest też częstym składnikiem owocowych herbat w saszetkach.
Suszone kielichy zalewasz wrzątkiem i parzysz kilka minut, aż woda zrobi się ciemnoczerwona. Napar pije się gorący, zimą z imbirem i cynamonem, albo schłodzony, latem z lodem, miętą i plasterkami pomarańczy. Ze względu na kwasowość zwykle się go słodzi. Z mocnego naparu gotuje się też syrop do lemoniad i deserów, a namoczone kielichy dodaje się do dżemów i galaretek.
Łyżkę suszonych kielichów zalewasz szklanką wrzątku i parzysz 5 do 10 minut. Możesz dodać miód, imbir, goździki albo cynamon.
Mocny napar studzisz, słodzisz i podajesz z lodem, miętą i cytryną. Tak pije się agua de Jamaica w Meksyku.
Kielichy zalane zimną wodą zostawiasz w lodówce na kilka godzin. Napar wychodzi łagodniejszy i mniej cierpki.
Napar gotowany z cukrem do zgęstnienia daje rubinowy syrop do wody gazowanej, lodów i sernika.
Kielichy dodane do konfitury z jabłek lub truskawek nadają jej głęboki kolor i kwaskowaty smak.
Zredukowany napar z hibiskusa z odrobiną miodu pasuje jako glazura do kaczki i wieprzowiny.
Napar z hibiskusa ma intensywnie kwaśny, cierpki smak, który ściąga lekko język, podobnie jak sok z żurawiny. Czuć w nim owocowe nuty czerwonej porzeczki, wiśni i rabarbaru, a przy długim parzeniu także lekką goryczkę. Kwiatowego zapachu jest niewiele, zaskakująco mało jak na kwiat. Po osłodzeniu hibiskus smakuje jak owocowy kompot albo lemoniada, a z przyprawami korzennymi jak grzaniec bez alkoholu. Barwa naparu jest rubinowa, niemal fioletowa.
Bardzo wyraźna, owocowa, porównywana z żurawiną i czerwoną porzeczką.
Lekko ściągająca, rośnie wraz z czasem parzenia.
Owocowy, lekko ziołowy, słabo kwiatowy mimo nazwy.
Sok z żurawiny, winogron albo kompot z wiśni, zwłaszcza po osłodzeniu.
Kwaśno, cierpko i owocowo, najbardziej przypomina sok z żurawiny lub czerwonej porzeczki. Niesłodzony jest wyraźnie kwaśny, po osłodzeniu smakuje jak owocowy kompot.
Zwykle nie, dominuje w niej kwasowość. Lekka goryczka pojawia się przy bardzo długim parzeniu albo w naparze z pokruszonych kielichów.
Nie bardzo. Mimo że to kwiat, napar ma raczej owocowy niż kwiatowy aromat, bliższy żurawinie niż róży.
Z miodem, imbirem, cynamonem, goździkami, miętą, pomarańczą i limonką. Dobrze pasuje też do owocowych herbat z dziką różą i jabłkiem.