Prosto z połówki
Przekrojona marakuja to gotowa miseczka: trzymasz ją w dłoni i nabierasz środek łyżeczką jak jajko na miękko.
Marakuja to owoc męczennicy jadalnej, pnącza pochodzącego z południowej Brazylii, Paragwaju i północnej Argentyny. Dziś uprawia się ją w strefie tropikalnej i podzwrotnikowej, między innymi w Ameryce Południowej i Australii.
W sklepach spotkasz dwie odmiany: mniejszą, ciemnofioletową, wielkości śliwki lub cytryny, oraz żółtą, która dorasta nawet do rozmiarów grejpfruta. Pod grubą, skórzastą łupiną kryje się pomarańczowożółta pulpa z około 250 ciemnymi nasionami. Marakuje kupisz przez cały rok w hipermarketach, lepszych dyskontach i warzywniakach z owocami egzotycznymi.
W marakui jadalny jest wyłącznie środek: galaretowata pulpa z pestkami. Możesz ją zjeść od razu, prosto z owocu, albo przełożyć do miseczki i wykorzystać jak gęsty, bardzo aromatyczny sos. Ponieważ smak jest mocny, zwykle wystarcza jedna lub dwie marakuje na porcję deseru czy dzbanek napoju. Sprawdza się w daniach słodkich i w wytrawnych sałatkach.
Przekrojona marakuja to gotowa miseczka: trzymasz ją w dłoni i nabierasz środek łyżeczką jak jajko na miękko.
Polej pulpą jogurt naturalny, owsiankę, jaglankę albo smoothie bowl, tak jak polewa się je sosem owocowym.
Z pulpy robi się krem, żelkę i sos do tortów, sernika na zimno, panna cotty, ptysiów oraz owocowego tiramisu.
Łyżka miąższu zmienia lemoniadę, mrożoną herbatę albo koktajl bezalkoholowy w tropikalny napój.
Pulpa wymieszana z oliwą i sokiem z cytryny daje dressing do sałat z liści oraz do sałatki owocowej.
Dżem z marakui do naleśników i gofrów pozwala cieszyć się jej smakiem także wtedy, gdy świeżych owoców brakuje.
Marakuja smakuje mocno i wyraziście, dlatego niewielka ilość potrafi zdominować cały deser. W ustach najpierw pojawia się kwaskowość, zaraz po niej słodycz, a na końcu długi, perfumowy posmak. Jedzona sama z łyżeczki może wydać się dość ostra w smaku, ale w towarzystwie śmietany, jogurtu czy białej czekolady łagodnieje i staje się bardziej deserowa.
Wyraźna i orzeźwiająca, podobna do kwaskowości cytrusów, dlatego marakuja świetnie równoważy słodkie kremy.
Wyczuwalna tuż po kwasowości; w dobrze dojrzałych owocach wysuwa się na pierwszy plan.
Intensywny, tropikalny i lekko piżmowy; kilka łyżek pulpy perfumuje cały dzbanek soku.
Śliska, galaretowata pulpa przypomina ugotowane siemię lniane, a twarde czarne pestki lekko chrupią.
Smak porównuje się do połączenia mango z ananasem oraz do guawy.
Marakui nie obiera się jak mandarynki, bo jej łupina jest gruba i sztywna. Zamiast tego rozcinasz owoc i wybierasz środek łyżką, a skórka zostaje w całości jak pusta skorupka. Tak samo przygotujesz pulpę do deserów, dressingów i soku.
Tak, pestki są jadalne i większość osób połyka je razem z pulpą. Oddziela się je tylko wtedy, gdy krem albo mus ma być idealnie gładki.
Nie, gruba łupina marakui jest niejadalna i trafia do odpadków. Nie dodawaj jej też do soków ani dżemów.
Passion fruit to angielska nazwa marakui. W Polsce ten sam owoc bywa nazywany passiflorą lub męczennicą jadalną, więc wszystkie te nazwy na etykietach oznaczają to samo.
Słodsza i bardziej aromatyczna jest mniejsza, fioletowa marakuja. Żółta, większa i kwaśniejsza, lepiej sprawdza się w sokach, sosach i kremach z dodatkiem cukru.
Najczęściej dlatego, że zjadłeś ją za wcześnie, zanim skórka zdążyła się pomarszczyć. Kwaśną pulpę wymieszaj z czymś słodkim, na przykład z jogurtem waniliowym albo rozgniecionym bananem.