Dodatek do ryby
Gorącą komosę skrop sokiem z limonki lub cytryny i oliwą, dopraw solą i pieprzem. Podaj z pieczoną rybą albo warzywami z parowaru.
Komosa ryżowa, czyli quinoa, to nasiona rośliny z Ameryki Południowej, która była podstawą diety w państwie Inków i do dziś bywa nazywana złotem Inków. Choć w kuchni traktujemy ją jak kaszę, botanicznie nie jest zbożem, tylko tak zwanym pseudozbożem, spokrewnionym raczej ze szpinakiem i burakiem niż z pszenicą.
Komosa nie zawiera glutenu i jest cenionym źródłem białka roślinnego. W sklepach kupisz trzy rodzaje: najpopularniejszą białą, czerwoną i czarną, a także mieszanki kolorów, płatki i komosę preparowaną. Suche ziarna przechowuje się jak kaszę, w szczelnym pojemniku, w suchym i ciemnym miejscu.
Komosę ryżową jesz po ugotowaniu, najczęściej jako dodatek do obiadu zamiast ryżu, kaszy jaglanej, ziemniaków czy makaronu. Przed gotowaniem zawsze ją przepłucz na sitku. Ugotowana jest neutralna, więc równie dobrze sprawdza się w daniach wytrawnych, jak i słodkich. Najłatwiej ją polubić, doprawiając ją od razu po ugotowaniu, gdy jeszcze jest gorąca i chłonie smaki.
Gorącą komosę skrop sokiem z limonki lub cytryny i oliwą, dopraw solą i pieprzem. Podaj z pieczoną rybą albo warzywami z parowaru.
Ostudzona komosa z ogórkiem, pomidorem, awokado, fetą i świeżą miętą to sycąca sałatka do pracy albo na piknik.
Ugotowaną na mleku komosę podaj z jogurtem, suszonymi owocami i orzechami jako bezglutenową alternatywę owsianki.
Wymieszaj komosę ze szpinakiem, fetą i jajkiem, uformuj kotleciki i usmaż albo upiecz.
Garść ugotowanej komosy zagęści zupę warzywną, krem z pomidorów albo gulasz z soczewicą.
Komosę dodaje się też do kruchych ciastek, brownie i chlebka bananowego, którym nadaje orzechowy charakter.
Dobrze przygotowana komosa ryżowa ma łagodny, lekko orzechowy smak, który nie dominuje potrawy, tylko ją uzupełnia. Po ugotowaniu jest puszysta i lekka, a każde ziarenko zachowuje delikatną sprężystość, więc nie klei się jak rozgotowany ryż. Sama w sobie jest dość neutralna, dlatego chętnie przejmuje smak bulionu, dressingu, ziół i przypraw, z którymi ją podasz.
Subtelna i ciepła. Wzmocnisz ją, uprażając przepłukane ziarna przez chwilę na suchej patelni przed gotowaniem.
Biała komosa jest puszysta i delikatna, czerwona bardziej chrupiąca, a czarna najtwardsza i najbardziej wyrazista w smaku.
Podczas gotowania od ziaren odrywają się zarodki w kształcie białych spiralek. To one delikatnie chrupią pod zębami.
Białą komosę jesz tak jak kaszę: ugotowaną jako dodatek do mięsa, ryb i warzyw albo ostudzoną w sałatkach. Ma najdelikatniejszy smak z trzech rodzajów, więc to dobry wybór na pierwszy raz.
Gorycz, czasem wręcz mydlany posmak, dają saponiny, czyli naturalne substancje pokrywające ziarna. Znikają po dokładnym przepłukaniu komosy pod bieżącą wodą.
Tak, surowych ziaren się nie je. Wyjątkiem są gotowe płatki i komosa preparowana, które możesz dodać prosto z opakowania do jogurtu albo musli.
W kuchni używa się jej jak kaszy, ale botanicznie to nasiona pseudozboża, a nie zboża. Dlatego komosa jest naturalnie bezglutenowa.