Kleik z wodą
Kilka łyżeczek nasion zalej szklanką letniej wody i odstaw na około 15 minut, aż powstanie gęsty kleik.
Babka płesznik to niewielka roślina z rodziny babkowatych, pochodząca z basenu Morza Śródziemnego, zachodniej Azji i północnej Afryki. Jej drobne, ciemnobrązowe nasiona wyglądem przypominają pchły, stąd ludowe nazwy pchlica i pchle nasienie, a także międzynarodowa nazwa psyllium, od greckiego słowa oznaczającego pchłę.
Dziś uprawia się ją głównie w Indiach, Pakistanie i Hiszpanii, a w Polsce rzadko, bo podobną rolę pełni u nas siemię lniane. Całe nasiona i same łuski kupisz w sklepach zielarskich, ze zdrową żywnością i coraz częściej w supermarketach. Ceni się je przede wszystkim za bardzo dużą zawartość błonnika.
Babka płesznik to nie przekąska, tylko dodatek, który jada się w małych ilościach, zwykle po łyżeczce. Nasiona albo łuski wsypuje się do płynu lub wilgotnej potrawy, bo w kontakcie z wodą pęcznieją i zamieniają się w żel. Pasuje do jogurtu, owsianki i koktajlu, a łuski dodaje się też do ciasta na pieczywo bezglutenowe i keto, gdzie wiążą składniki zamiast glutenu.
Kilka łyżeczek nasion zalej szklanką letniej wody i odstaw na około 15 minut, aż powstanie gęsty kleik.
Łyżeczka łusek wmieszana w jogurt naturalny z owocami i orzechami gęstnieje po kilku minutach w kremowy deser.
Dodana pod koniec przygotowania owsianki albo zmiksowana z owocami w koktajlu wyraźnie go zagęszcza.
Nasiona zalane napojem roślinnym z odrobiną słodzika tężeją przez noc w pudding, który podasz z musem truskawkowym.
Łuski babki zalane wrzątkiem razem z mąką migdałową lub kokosową tworzą elastyczne ciasto na bułki bez mąki pszennej.
Babka płesznik prawie nic nie wnosi do smaku potrawy, dlatego w kefirze, soku czy owsiance zwykle w ogóle jej nie czuć. Całe jej znaczenie w kuchni opiera się na strukturze: w kontakcie z płynem nasiona i łuski wiążą wodę i z każdą minutą gęstnieją. Jedni cenią ją jako naturalny zagęstnik, inni nie przepadają za jej śliskością, zwłaszcza gdy piją ją z samą wodą.
Namoczona babka jest śliska i lepka jak gęsty kisiel, a po dłuższym czasie zamienia się w sprężystą galaretę.
Całe nasiona lekko chrupią i zachowują kształt, a drobne łuski rozpływają się w płynie w gładką masę.
W kuchni zachowuje się podobnie do siemienia lnianego i nasion chia, tylko żeluje szybciej i mocniej.
Najprościej wsypać łyżeczkę nasion lub łusek do szklanki kefiru, wody albo soku, wymieszać i wypić od razu, a potem popić jeszcze szklanką wody. Jeśli odczekasz zbyt długo, napój zgęstnieje w galaretę.
Babkę jajowatą je się tak samo jak płesznik, bo ma bardzo podobne właściwości i nieco więcej błonnika. Rozpoznasz ją po jaśniejszych, jasnobrązowych nasionach, a w sklepach często trafia do wspólnych mieszanek z płesznikiem.
Nie trzeba jej namaczać wcześniej, ale zawsze musi trafić do płynu albo wilgotnej potrawy. Suchych nasion nie je się łyżką prosto z opakowania.
Tak, w przepisach możesz używać zarówno całych, jak i zmielonych nasion. Zmielone szybciej pęcznieją, więc sprawdzają się tam, gdzie potrzebujesz gładkiej konsystencji bez widocznych ziarenek.